Jump to content

Jak urządzić wnętrza w stylu loft bez wielkiego metrażu i pustej hali

From unChanging Tech


Kupiliśmy z mężem mieszkanie w starym budynku pofabrycznym. Na zdjęciach z biura nieruchomości wyglądało jak z magazynu wnętrzarskiego, ale po odebraniu kluczy rzeczywistość okazała się brutalna. Zamiast przestronnej hali z cegłą i wysokimi oknami, dostaliśmy 45 metrów kwadratowych z sufitem na wysokości 2,70 metra i jedną ścianą z surowej cegły, która niestety okazała się ażurowa i przeciągała w zimie. To był pierwszy moment, gdy zrozumiałam, że wnętrza w stylu loft to nie tylko estetyka, ale przede wszystkim logistyka i umiejętność radzenia sobie z realnymi problemami, które rodzi taka przestrzeń.



Największym wyzwaniem okazało się spanie. Mamy niewielką sypialnię, która zmieściła tylko łóżko z pojemnikiem na pościel na stelażu listwowym, ale brakowało tam miejsca na szafę. Przez tydzień przymierzaliśmy różne opcje, aż wpadliśmy na pomysł, żeby w salonie postawić kanapę z funkcją spania z tapicerką welurową w kolorze musztardowym. Wybraliśmy model z mechanizmem DL, który rozkłada się dość płasko, ale codzienne składanie i rozkładanie szybko stało się męczące. Do tego tapicerka welurowa zbierała kurz z ceglanej ściany, więc co drugi dzień trzeba było odkurzać obicie odkurzaczem ręcznym.



Kolejnym problemem było przechowywanie pościeli i koców. Łóżko z pojemnikiem na pościel w sypialni szybko się zapełniło, a w salonie nie mieliśmy żadnej szafy. Postawiliśmy na wersalkę w salonie, która okazała się praktycznym rozwiązaniem, bo ma dwa duże schowki pod siedziskiem. Wersalka ma stelaz listwowy, co zapewnia lepszą wentylację materaca niż tradycyjne sprężyny, ale trzeba przyznać, że materac piankowy o grubości 16 cm na tym stelażu jest dość miękki dla osób ważących ponad 80 . Goście na noc często narzekali, że zapadają się w środek, więc dokupiliśmy dodatkowy wkład z pianki wysokoelastycznej.



W kuchni loftowej największym wyzwaniem jest otwarta przestrzeń. Nie mamy drzwi do kuchni, więc zapachy z gotowania rozchodzą się po całym mieszkaniu. Zainwestowałam w mocny okap kominowy, ale i tak po smażeniu ryby wietrzyliśmy przez dwie godziny. Ściany z cegły niestety chłoną zapachy, więc raz na kwartał trzeba je czyścić specjalnym preparatem do cegły. Zamiast tradycyjnych szafek górnych postawiliśmy otwarte półki z metalowych profili, ale szybko okazało się, że kurz osadza się na każdym słoiku i talerzu. Teraz myję naczynia przed każdym użyciem, nawet jeśli stoją na półkach tylko dwa dni.



W salonie mamy wysokie okna, ale nie ma w nich rolet ani firan. W stylu loftowym często rezygnuje się z zasłon, ale latem słońce prażyło od 6 rano do 20 wieczorem. Postawiliśmy na rolety rzymskie z naturalnego lnu, które dają przyjemne, rozproszone światło. Tapicerka welurowa na kanapie niestety blaknie na słońcu, więc po dwóch miesiącach musieliśmy przesunąć kanapę w cieńsze miejsce. Wnętrza w stylu loft wymagają też odpowiedniego oświetlenia sztucznego. Zainstalowaliśmy trzy reflektory na szynie, ale światło było zbyt ostre i padało prosto na telewizor, tworząc refleksy. Dorzuciliśmy lampę podłogową z abażurem z mosiądzu i dwie lampki na stolikach bocznych.



Łazienka w loftowym mieszkaniu to osobna historia. Mamy betonową wylewkę na podłodze, która jest zimna i chropowata. Przez pierwsze dwa miesiące chodziliśmy w kapciach, ale to niszczyło posadzkę. Postawiliśmy na dywanik łazienkowy z kauczuku, który nie ślizga się na betonie. Ściany są z surowej cegły, ale w łazience wymagały impregnacji, żeby nie chłonęły wilgoci. Niestety impregnat zmienił kolor cegły na ciemniejszy, bardziej brązowy, co odbiegało od naszego pierwotnego zamysłu. Mimo wszystko po roku przyzwyczailiśmy się i teraz ten odcień wydaje się przytulny.



Najbardziej zaskakującym problemem okazały się małe metraże. Wnętrza w stylu loft na 45 metrach kwadratowych to ciągłe kompromisy między estetyką a funkcjonalnością. Nie mamy miejsca na biurko, więc pracuję na laptopie na stole kuchennym, który jest jednocześnie stołem jadalnianym i miejscem do składania prania. Goście na noc śpią na wersalce w salonie, a my w tym czasie chodzimy na palcach, żeby ich nie obudzić. Materac piankowy na wersalce ma 16 cm grubości, co jest standardem, ale dla wysokiej osoby brakuje miejsca na nogi. Rozważamy wymianę na model z mechanizmem DL, który ma dłuższy blat.



Z perspektywy czasu wiem, że urządzenie małego loftu to nie tylko wybór cegły i betonu, ale przede wszystkim umiejętność przewidywania codziennych potrzeb. Łóżko z pojemnikiem na pościel uratowało nas przed stertami koców na podłodze, a kanapa z funkcją spania z tapicerką welurową okazała się praktyczna mimo konieczności częstego czyszczenia. Każdy element ma swoją historię i wadę, ale to właśnie te detale tworzą charakter mieszkania. Nie zamieniłabym naszego loftu na nowe mieszkanie w bloku z płyt gipsowo-kartonowych, choć przyznaję, że czasem marzę o drzwiach do kuchni.